platforma blogowa portalu gazeta pomorska

Życie z cieniami

Styczeń każdego roku wybrzmiewa w polskich mediach i w kulturze tematyką żydowską. Okazją są zarówno Dni Judaizmu – święto, podkreślmy to, ustanowione dla katolików przez polski episkopat, jak i – co nieuniknione – kolejne rocznice wyzwolenia obozu w Auschwitz.

Czytaj dalej…

Rynek, jak sama nazwa wskazuje, nie służy do chowania w zaułku

Sprawa stara dość, ale wróciła do mnie za sprawą przeglądu gazet, które czekały na mnie od września. Pourlopowego remanentu prasowego nie zdołałem zrobić w przyzwoitym czasie z powodu nadciągających wyborów. I teraz w kupce starych gazet znajduję różne ciekawe doniesienia. Między innymi pomysł likwidacji targowiska na placu Piastowskim

Czytaj dalej…

My, Wyspiarze

Temat bydgoskich wysp chodził mi po głowie od wiosny. Mignął mi wówczas w telewizorze Znany Prezenter, specjalista od interaktywnych gier. Prowadził akurat teleturniej, w którym charakterystyczne było to, że wszystko musiało się kojarzyć z Unią Europejską, a zarazem z regionem (bo to w regionalnej TV się działo).

Czytaj dalej…

Zazdroszczę i z tej zazdrości kombinuję

Ni nizina, ni wyżyna – taka gmina. Prastara piosenka Starszych Panów wiele razy wydawała mi się jakby szyta na miarę dla naszych stron. Tyle razy przekonujemy się o braku cech szczególnych Bydgoszczy i okolic. O braku pomysłów, za które doceniłby nas świat. O braku przebicia, przez które moglibyśmy zabłysnąć. I co rusz komuś możemy pozazdrościć, że jest ”jakiś”.

Czytaj dalej…

Nasze XIX-wieczne ulice prowadzą nas w wiek… XX

Nie, nie pomyliłem się w nagłówku tej notki. Nie zgubiłem gdzieś jeszcze jednej pałki oznaczającej rzymską jedynkę. Tytuł ma być sarkastyczny, a nie optymistyczny. Dlaczego? – o tym poniżej.

Czytaj dalej…

Diana, nie bój się pana

Typowy pod Bydgoszczą sosnowy las. Wcina się w zabudowę miejską klinem, więc nawet z jego środka w trzech kierunkach na cztery dojdzie się do któregoś z osiedli. Ponieważ jednak “wypięły się” one w stronę drzew terenami pofabrycznymi, nie jest aż tak oblegany jak Myślęcinek. Tu właśnie się regularnie wybieram, by pobiegać. A dziesiątki właścicieli psów pomagają mi na swój sposób.

Czytaj dalej…

Jużeśmy nie poznaniacy

Cóż to za rocznica – jakby prima aprilis położył się na niej cieniem. Ale nic z tych rzeczy: 1 kwietnia roku 1938 przyniósł wydarzenie poważne, o trudnych do przecenienia skutkach. Bydgoszczanie dopięli swego i zdołali przenieść własne miasto z Wielkopolski na Pomorze, nie podnosząc nawet jednej cegły.

Czytaj dalej…

Dziś nie na temat, ale za to na gorąco

To jeden z wpisów, o których uprzedzałem: wyjątkowo nie o Bydgoszczy i nawet nie o naszym regionalnym podwórku. To refleksja na temat tego, co rozgrywa się przed moimi oczami na ekranach telewizorów w naszym redakcyjnym newsroomie.

Czytaj dalej…

Takie kiedyś robiono numery

Co odsłania wiosna na poszarzałych murach domów przy zapomnianych ulicach? Czasem są to ciekawe pamiątki po czymś, co dawno odeszło w niepamięć.

Czytaj dalej…

Osiem lat minęło jak jeden dzień

Pan Prezydent Konstanty Dombrowicz parokrotnie był bohaterem moich komentarzy, felietonów itp. Trudno się dziwić, że na jego dwie kadencje spoglądam z pewną nostalgią. Sięgam pamięcią do dni, gdy o prezydenturę walczył; do dni, gdy ją objął. Wspominam Bydgoszcz, jaką wtedy była i wracają też obrazy z mego ówczesnego życia.

Czytaj dalej…